Obudziłam się wcześniej niż zwykle, przeciągnęłam się i wstałam. Zjadłam śniadanie i wyszłam na codzienny spacer. Wdrapałam się na drzewo, a tam położyłam i obserwowałam widoki. W oddali, zobaczyłam jakiegoś kocura. Gdy był wystarczająco blisko, zeskoczyłam z drzewa tuż przed nim.
- Cześć! - powiedziałam radośnie. Dopiero po chwili, zdałam sobie sprawę że to nasz Cesarz. - To znaczy witam. - powiedziałam zawstydzona i ukłoniłam się.
~~Azazel?~~
